29 grudnia 2013

Rozdział IV Niebezpieczna gra

Rażące światło, bezczelnie wpadające przez szpary w okiennicach brutalnie pozbawiły mnie resztek snu. Wyciągnęłam rękę przed siebie by choć na moment otworzyć oczy. Rozejrzałam się, a po chwili powoli się podniosłam do pozycji siedzącej i oparłam o ścianę, przy której ustawione było łóżko. Po drugiej stronie pokoju, najpewniej w równie niewygodnym co moje posłaniu, spała Age. Jednak jej łoże wyglądało jak pobojowisko po wojnie. Zupełnie jakby w nocy walczyła z kołdrą i poduszkami. Pokręciłam głową. W sumie to nie mogło być dalekie od prawdy. Być może śniło jej się właśnie, że z kimś walczy?
Na stole, który znajdował się tuż przy drzwiach balkonowych, walały się kosmetyki i nasze torby. Natomiast na krzesłach wisiały ubrania, które niedbale rzuciłyśmy przed zaśnięciem. Zsunęłam nogi na podłogę i wstałam. Podeszłam do okien i jednym ruchem podciągnęłam rolety. Następnie otworzyłam drzwi balkonowe, okiennice i ostatecznie pozwoliłam promieniom słonecznym dostać się do pokoju. Od razu zrobiło się przyjemniej.
- Ann, weź zgaś to światło...- mruknęła na wpół przytomna wampirzyca, która nadal miała głowę wtuloną w poduszkę.- Chcę spać!
Pokręciłam głową.
- Niby jak ja mam ci zgasić słońce?- odparłam rozbawiona prośbą Age.
- Słońce?!- dziewczyna poderwała się z łóżka, mało się przy tym nie zabijając- Już dzień? Która godzina?- obrzuciła mnie pytaniami. Wzięłam telefon ze stolika i odblokowałam go.
- Siódma rano- odparłam zdezorientowana jej zachowaniem.
- Kurde...- szepnęła- Zaspałam!
Najpierw wampirzyca zabrała kilka kosmetyków ze stolika, a następnie w dwóch susach dopadła szafy i wyjęła świeże ubrania.
- Obojętne!- rzuciła z niesmakiem, po czym zniknęła w łazience, zatrzaskując za sobą drzwi z hukiem. Wzdrygnęłam się na ten nagły hałas, wciąż nierozumiejąc o co chodzi przyjaciółce.
- Co jej znów odbiło?- przekręciłam głowę na bok, po czym cicho westchnęłam. Podeszłam do walizki stojącej przy stole i wyjęłam własne ciuchy. Krótkie, czarne jeansowe spodenki, białą bluzkę na ramiączkach i czarne japonki.
- Co to był za hałas?- spytał zaspany Dragonoid, odrywając mnie od zamykania walizki.
- Mnie pytasz?- odparłam i rzuciłam ubrania na łóżko by po chwili udać się w ich kierunku.
Nagle z łazienki wypadła Age, kierując się wprost na mnie( lub na drzwi, aktualnie znajdujące się za moimi plecami). Czarnowłosa nie wyhamowała i wpadła na mnie. Obydwie poleciałyśmy ku bliskiemu i bolesnemu spotkaniu z podłogą. Głośno jęknęłyśmy by zaraz mierzyć się wzrokiem w stylu: „ zamorduję!”
- Co ty wyprawiasz?!- warknęłam.
- I tak bym ci nie odpowiedziała.- odparła, uśmiechając się tajemniczo.
- Gadaj!- dodałam, rzucając się na Age. Przygwoździłam dziewczynę w oczekiwaniu na odpowiedź. Syknęła z bólu, gdy za mocno zacisnęłam ręce na jej ramionach.
- Puść mnie to ci powiem.- mruknęła. Umysł podpowiadał bym jej nadto nie ufała. Jednak to wciąż moja przyjaciółka więc posłusznie ją puściłam.
- Miałam zamiar zrobić Renowi kawał. No wiesz, taki psikus.- powiedziała, rozmasowując ramiona.
- Znowu? Co żeś się tak na niego uwzięła?- spytałam.
- Po prostu lubię go denerwować.
- Brzmi jakbyś się w nim zakochała.- skwitowałam odpowiedź Age.
- Wcale, że nie!
- No mam taką nadzieję.- syknęłam ostrzegawczo po czym się uśmiechnęłam.
- Co się tak szczerzysz?- spytała niepewnie.
- Podsunęłaś mi pewien pomysł.- mruknęłam cicho. Czarnowłosa utkwiła we mnie swój zaciekawiony wzrok.
- Zaczynam się ciebie bać.- odsunęła się nieznacznie.
- I powinnaś...



~*~


- Masz wytrych?
- Zawsze.- odparłam i zaczęłam majstrować przy zamku niczym złodziej pragnący łupu. Nasłuchiwałam, czekając, aż usłyszę charakterystyczny zgrzyt. Spodziewałam się, że zamkną drzwi na klucz. Jednak nie sądziłam, że tak łatwo je otworzę. Uśmiechnęłam się i nacisnęłam klamkę. Drzwi uchyliły się z lekkim skrzypnięciem, a ja zajrzałam do środka.
- Jeszcze śpią.- zwróciłam się do wampirzycy.
- Dziwne, że po tym całym zamieszaniu u nas, ani jeden się nie obudził.- szepnęła czarnowłosa- Idziemy.- zadecydowała, po czym wtargnęła do pokoju.
Pomieszczenie niczym nie różniło się od tego, w którym nocowałyśmy z Age. Dokładnie takie samo rozmieszczenie mebli. Jak w każdym hotelu. Za dużo  chyba nie muszę mówić. Podeszłam do okien i delikatnie uchyliłam drzwi balkonowe by uniknąć jakiegokolwiek hałasu. Na nasze szczęście, chłopaki mają twardy sen. Dziwi mnie jednak fakt, że ani jeden nie zdecydował się zmienić wyglądu na swój prawdziwy. Lubię swoją smoczą postać, jednak to ta ludzka jest tą rzeczywistą. Choć poniekąd jest słabsza to i tak jest to mój prawdziwy wygląd i zawsze lubię do niego powrócić. A tu proszę. Żaden z nich tego nie zrobił. Czyżby przeczuwali, co zamierzamy?
„Nie, to niemożliwe”- zapewniłam się w myślach.
- Jak zamierzasz ich wyrzucić?- spytała wampirzyca, krzyżując ręce na piersi.
- W sumie...- zaczęłam niepewnie- Nie mam pojęcia.- wzruszyłam ramionami i delikatnie się uśmiechnęłam, po czym spojrzałam wyczekująco na czarnowłosą.- Myślałam, że ty coś wymyślisz.- dodałam.
- Znasz mnie.- wyszczerzyła się.
- I to aż za dobrze...- westchnęłam z uśmiechem na twarzy.
- A więc, zrobimy tak...



~*~




Słyszałem je. Słyszałem jak majstrowały przy zamku, a po chwili wchodzą do pokoju. Od tak sobie. Trzeba przyznać, bywają bezczelne, a mimo to wzajemnie się rozumieją i wspierają. Mówiły o jakimś kawale. Przynajmniej tak bym to zrozumiał. No bo co innego mogły mieć na myśli, mówiąc „wyrzucić ich”? Rafe jeszcze spał. Jego oddech był miarowy. Starałem się by mój był podobny. Jednak to nie było łatwe. Przyłapałem się już kilka razy na wstrzymywaniu oddechu. Usłyszałem kroki. Oddalały się... Ostrożnie otworzyłem oczy. Stały przy łóżku Rafe. Nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Pomijając już fakt, że wyglądało to co najmniej dziwnie. Age pomogła smoczycy związać ręce i nogi Nestranina. Szarpał się, próbował krzyczeć. Jednak na darmo. Zakneblowały go. Powoli się zastanawiam czy zgodzenie się na tą misję było dobrym pomysłem... Choć i tak nie miałbym co do tego wyboru. Rozkaz to rozkaz. A już w szczególności dla elity.
W końcu skończyły. Rafe dał sobie już spokój z ucieczką. I tak nie miała ona większego sensu. Gdybym był pewny, że udałoby mi się mu pomóc, bez krzywdzenia dziewczyn to już dawno bym to zrobił. Ann podeszła do balkonu i szeroko otworzyła drzwi. Spojrzała wyczekująco na wampirzycę.
- Mam nadzieję, że lubisz wodę...- szepnęła zmysłowo czarnowłosa na tyle głośno bym ją usłyszał- Ann, pomóż mi.
Smoczyca podeszła i złapała Rafe za nogi, natomiast Age za ręce. Wspólnymi siłami podniosły go i skierowały się do balkonu. Zbladłem. Dopiero teraz do mnie dotarło, że to samo zrobią ze mną! Dlaczego jeszcze tu leżę? Już dawno powinienem być kilometry od tego miejsca! Age rozkneblowała Rafe, dzięki czemu mógł swobodnie mówić i oddychać. Rozbujały go, a po chwili... Wyrzuciły! Powinno się je zamknąć w tych ludzkich zakładach psychiatrycznych, w kaftanach bezpieczeństwa! Ann w sekundę zmieniła postać i posłała ogień w stronę Nestranina. Jedyny rozsądny powód jej zachowania, który przychodził mi do głowy to spalenie więzów, splatających ręce i nogi chłopaka. Tylko po to, by się nie utopił. Mam nadzieję, że dobrze myślę. Krótki krzyk, a chwilę później głośny plusk i pogróżki pod adresem dziewczyn upewniły mnie, że Rafe żyje i wylądował w basenie. Spojrzałem na dziewczyny. Chwilowo były czymś zajęte. Czas to wykorzystać i się stąd ewakuować. W międzyczasie Ann przybrała ludzką postać. Byłem tuż przy drzwiach, prawie naciskałem klamkę. Nagle usłyszałem ciche warknięcia.
„Żeby tylko nie Dingo”- szepnąłem w myślach i sięgnąłem po niewielki sztylet, który zdążyłem pochwycić przed rozpoczęciem ucieczki. Ostrożnie się odwróciłem będąc przygotowanym na nagły atak. W moją stronę kierowała się wampirzyca. Sądząc po wyrazie jej twarzy nie była zadowolona iż chciałem uciec. Chce walczyć? Proszę bardzo. Nie zamierzam ustąpić. Ani teraz, ani nigdy! Wyprostowałem się i zmierzyłem wzrokiem dziewczynę. Ukradkiem schowałem sztylet do futerału ze skóry, a następnie do tylnej kieszeni ciemno szarych spodni. Dobrze, że nie przebrałem się z wczorajszych ciuchów. Ruszyła biegiem w moją stronę. Zdążyłem odskoczyć, jednak Age udało się rozerwać moją czarną bluzkę. Nie miałem zbytnio czasu by zwrócić uwagę na taką błahą sprawę. Usłyszałem jedynie jak czarnowłosa obija się o drzwi. Sprawnie omijając Ann, wybiegłem na balkon. Wyjrzałem za barierkę. Rafe właśnie wychodził z basenu. Jego nestriański strój był przemoczony do suchej nitki. Podniósł swój wzrok na mnie i kiwnął głową na znak, że wszystko z nim w porządku. Znów usłyszałem warknięcia. Zanim zdążyłem się odwrócić coś z impetem wpadło na mnie. Straciłem grunt pod nogami i wypadłem z balkonu. Nawet nie wiem jak to się stało. W jednej chwili znalazłem się w powietrzu. I w podobnie krótkiej chwili wpadłem do basenu. Wprost w chłodne objęcia chlorowanej wody. Czułem ten pierwiastek aż nadto w swoich płucach. Drażnił mój węch. Choć jakby na to nie patrzeć gdyby nie ta woda, mógłby już nie żyć. Szybko odzyskałem świadomość, nie dałem się pokonać przerażeniu. Odbiłem się od dna basenu i wypłynąłem na powierzchnię. Zaczerpnąłem głęboki haust powietrza. Gdy uspokoiłem oddech, popłynąłem do drabinki i wydostałem się na suchy ląd. Spojrzałem na balkon. Tam, gdzie jeszcze niedawno stałem.
- Odbiło wam?!- ryknąłem wściekły lecz dziewczyny nie odezwały się ani słowem.



~*~



- Zwariowałaś.- stwierdziłam rozbawiona.
- To był twój pomysł.- odparła- Tylko ci przypominam.
- Przepraszam bardzo, ale ty też miałaś w tym swój udział. Nie pamiętasz już?
- Dobra, dobra. Miałam. Przestańmy bo zaraz znów rzucimy sobie do gardeł...
Pokręciłam głową. Nie do końca poszło po naszej myśli, ale to nieistotne. Wyszłam na balkon, aby dołączyć do wampirzycy. Razem obserwowałyśmy jak Ren wydostaję się z basenu, a potem mierzy nas morderczym spojrzeniem.
- Odbiło wam?!- warknął. Uśmiechnęłyśmy się. Nagle  Age cofnęła się parę kroków. Spojrzałam na nią zaskoczona. Wtem wampirzyca ruszyła biegiem i przeskoczyła barierkę, jednocześnie wyskakując z balkonu. Zamurowało mnie. Wychyliłam się aż nadto za barierkę, ponieważ jakoś nie chciało mi się wierzyć, że moja przyjaciółka zmieniła tak nagle nastawienie do basenu. Nie myliłam się. To nie mogła być prawda. Spostrzegłam wampirzycę, która niczym pająk trzymała się najniższych poręczy barierki. Uśmiechnęła się tajemniczo, a ja natychmiast zbladłam. Szybciej niż zdążyłabym uciec, czarnowłosa złapała mnie za rękę i mocno pociągnęła. Było to tak silne i tak niespodziewane, że poleciałam głową w dół. Wprost do basenu. Nim wpadłam do wody, mocno zacisnęłam powieki. Nie znosiłam spotkań z chlorowaną wodą, która w szczególności drażniła moje oczy. Jak najszybciej mogłam, wypłynęłam na powierzchnie. Ren zdążył już podejść do Nestranina.
„Cholera”- zaklęłam w myślach. Oboje patrzyli na mnie. Przełknęłam nerwowo ślinę.
- Uciekaj.- szepnął Drago, który wydostał się z mojej kieszeni w spodniach. Domyślam się, że niezbyt spodobała mu się taka nagła kąpiel...- Wyczuwam wyraźną żądzę mordu.- dodał. Źrenice gwałtownie mi się rozszerzyły. Przyjaciele skierowali się w moją stronę. Ich wzrok i aura nie sprzyjały pokojowym zamiarom wobec mojej osoby. I to właśnie najbardziej mnie przerażało. Natychmiast zmieniłam postać, a woda wokół mnie się zagotowała. Jednak ja tego nie czułam. Skórę pokryły łuski. Zanurzyłam się i osiadłam na dnie. Gdy byłam gotowa, najmocniej jak potrafiłam, odbiłam się od dna. Gdy wynurzyłam się z wody, rozłożyłam skrzydła i poleciałam. W powietrzu nic mi nie groziło ze strony chłopaków. Przynajmniej do czasu aż nie wzięliby broni. Odwróciłam się w ich kierunku. W oszołomieniu wpatrywali się w moją postać. Uśmiechnęłam się, ale to szczęście szybko mnie opuściło, gdy zorientowałam się, że próbują mnie gonić. Nerwowo się rozejrzałam w poszukiwaniu Age, która zdążyła już zniknąć mi z pola widzenia. Jednak udało mi się ją szybko namierzyć. Skierowałam się w jej stronę. Biegła wzdłuż niezbyt długiego molo. Po chwili wskoczyła na jeden z paru dostępnych skuterów wodnych. Nie mam pojęcia czy miała kluczyki, ale jakoś udało jej się uruchomić pojazd. Czyżby tradycyjne już spięcie kabelków? Nie wiem, ale dziewczyna jak najszybciej mogła, wypłynęła z niewielkiej przystani.
- Osz ty mendo!- syknęłam wściekła i skierowałam się w jej stronę. Po krótkiej chwili zrównałam się z czarnowłosą. Spojrzała na mnie kątem oka.
- Czego?- krzyknęła wystarczająco głośno by pokonać szum dzikiego powietrza.
- Co ty wyprawiasz?!- warknęłam do niej.
- Nie chcę zostać ich ofiarą.-odparła. Odwróciłam się gwałtownie. Pomimo odległości jaka dzieliła nas i przystań, dostrzegłam chłopaków, którzy wskoczyli do innego pojazdu wodnego i właśnie go odpalili! Wygląda na to, że rzeczywiście chcą nam odpłacić pięknym za nadobne!
- Mają lepszy sprzęt!- krzyknęłam do czarnowłosej.
- Yhmm. Spodziewałam się tego! I właśnie dlatego chciałam stąd jak najszybciej odpłynąć!
Kiwnęłam głową. To dziwne. Z początku poleciałam za Age by odpłacić się za to, że mnie wyrzuciła z balkonu. Jednak teraz chciałam jedynie uciec przed pragnącymi zemsty chłopakami. Czułam jak moje skrzydła stają się coraz cięższe. Traciłam siły. Szybki lot, który pozwolił mi dogonić Age, teraz daje mi się we znaki.
- Posuń się.- krzyknęłam do wampirzycy, dając jej do zrozumienia iż brak mi już sił. Posłusznie zwolniła trochę miejsca. Cudem nie spadając do wody, usiadłam na drugim siedzeniu skutera wodnego. Od razu zmieniłam postać by zminimalizować opór powietrza.
- Trzymaj się, musimy przyśpieszyć!- zawołała wampirzyca, wyciskając z silnika tyle ile się tylko dało. Odwróciłam się niepewnie. Pojazd chłopaków znajdował się zaledwie dziesięć metrów od nas.
- Czy ta kupa żelastwa nie może płynąć szybciej?- spytałam z nadzieją w głosie.
- Jeśli już to nie żelastwa. Wtedy już w ogóle byśmy nie popłynęły.-  zaśmiała się wampirzyca.
- Nie czas na żarty!- skarciłam przyjaciółkę- Są tuż za nami!
- Obawiam się, że to wszystko ile mogę wycisnąć z tego sprzętu.- jęknęła czarnowłosa. Popatrzyłam z niepokojem na chłopaków, którzy zdążyli się z nami zrównać. Rafe prowadził niewielki jacht, a Ren przymierzał się chyba do skoku... Na nas?! Zgłupiał do reszty, czy co...?
- Trzymaj!- wampirzyca spojrzała na mnie wyczekująco. Zrozumiałam o co jej chodziło i kiwnęłam głową. Przejęłam stery, a wtedy czarnowłosa wstała i oparła dłoń na moim ramieniu. Age zachowywała równowagę bez względu na ruchy skutera.
- Co zamierzasz?- spytałam, patrząc z niepokojem na przyjaciółkę.
- Pewnie mnie zabijesz, ale i tak to zrobię!- Po tych słowach odbiła się od siedziska i poleciała wprost na Rena. Obydwoje przewrócili się i wpadli z głośnym pluskiem do wody. Nie jestem pewna czy dokładnie o to jej chodziło... Natychmiast z Rafem zatrzymaliśmy pojazdy wodne i zawróciliśmy na miejsce, gdzie Age i Ren wpadli do wody.
- Tak właściwie to Ren umie pływać, nie?- spytałam, gdy wyłączyłam silnik.
- A Agey umie?- chłopak spojrzał na mnie z niepokojem.
- Mam nadzieję...- szepnęłam cicho. 


-------------------

Od Autorki: Wreszcie wracam z czymś nowym ^-^ Ostanie dwie notki należały do Agey. Moja w sumie też była niedawno, ale bez rozdziału. Miała cel wyłącznie informacyjny... Mniejsza z tym. Jak wam się podobał rozdział? Żeby szybciej go dodać, skróciłam go, a resztę przełożyłam do rozdziału piątego. Innymi słowy czwórka jest taką kolejną odskocznią. Akcja zaczyna na nowo rozkręcać się dalej, ale nie mam zamiaru wam spoilerować. Proszę was tylko o komentarze. To chyba nie jest aż tak dużo, prawda?

A jeszcze jedno pytanie od mnie... Jak wam się podoba szablon? Tylko szczerze.


Co do rozdziału piątego. Postaram się go przepisać jak najszybciej. Jednak wiedzcie, że rozszyfrowanie pisma Age wcale nie jest proste... Muszę kilka razy się zastanowić czy aby na pewno napisała "a" czy może jednak "e". Czy coś w tym rodzaju. Nevermind... Pamiętajcie o komentarzach. Minimum 5!


(Tak w ogóle tytuł nawiązuje do "Alicji w Krainie Serc". Normalnie zakochałam się w tej mandze *_* )


Pozdrawiam!


Ann

5 komentarzy:

  1. (Nadal kursor nie działa. Może lepiej wróć do standardowego wyglądu. Z pomocą Tabu sobie poradzę.)

    No hej. Na wstępie wyrażę swoje niezadowolenie z widoku pogrubionej czcionki... Źle mi się czytało z nią, niektóre wyrazy były tak niewyraźne, że musiałam się dokładnie przypatrywać, a wzrok mam dobry więc wina po prostu pogrubienia...
    Rozdział to w zasadzie jeden wątek. Było akcji, nie zaprzeczę, ale takiej zbyt pospolitej... Szczerze to nie podobał mi się ten kawał Age i Ann - był wredny moim zdaniem. Nie wiem co śmiesznego jest w tym, ze ktoś przez okno wyrzuca Cię do basenu i to z wysokości, gdzie przecież złe uderzenie o taflę wody może się boleśnie skończyć. Kibicowałam więc chłopakom, aby ich odwet się udał, aczkolwiek późniejszego skomplikowanego obrotu spraw z lotem powietrznym dziewczyn, a później jeszcze w pojeździe, się nie spodziewałam.
    Co do szablonu to podoba mi się kolorystyka i funkcje html. Nie podoba mi się jednak przesunięcie i to, że postaci w nim ukazane nie oddają zbytnio tematyki... Rozpoznaję Age i Ann... Ale co do za faceci?Ó.o
    Wyłapałam dosyć błędów - interpunkcyjnych przede wszystkim - życzysz sobie, żeby je wypisać? Prócz tego wyłapałam nielogiczne powtórzenia, a chociażby takie, że na początku rozdziału jak Ann się budzi, "powoli podnosi"się z łóżka, a zaraz w następnym akapicie jest to samo i idzie zwinąć rolety. Nie licząc tych powtórzeń, non stop spotykałam się z "po chwili, w chwili". Lub takie błędy, że godzin nie podaje się w cyfrach, a słownie no i nie ma zasad formalności, które u Ciebie się pojawiły, w sensie ja w komentarzu mogę do Ciebie mówić z capslockiem, ale w dialogach wyrazy "ci, ciebie" piszemy z małej.
    Pozdrawiam i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do szablonu. Nie wiem co się dzieje. Został wykonany na moje i Agey zamówienie. Mi też nie przypadł do gustu, ale szabloniarka zgodziła się wykonać inną wersję. Z aktualnym będę jeszcze walczyć.
      Czcionka już zmieniona na domyślną dla szablonu.
      Zrobiłam ten wątek w formie rozdziału gdyż za długo trzeba by było czekać aż uda mi się doczytać i przepisać część napisaną przez Agey.
      Żart był wredny gdyż dziewczyny w połowie są Kaiju, a zbliża się pełnia, podczas której żaden potwór nie myśli trzeźwo. Tylko to tłumaczy ich zachowanie. To jak i kolejne.
      Cieszę się, że choć w jednym udało mi się Ciebie zaskoczyć :)
      Wracając jeszcze do szablonu. Sama nie rozpoznaję, który z chłopaków jest który. Dałam opis szabloniarce, jak wyglądają postacie, a i tak wyszło jak wyszło :/
      Błędy interpunkcyjne? Chętnie zobaczę. Z tym zawsze mam problemy :/
      Rzeczywiście jest powtórzenie tego słowa, choć wydaję mi się, że w dwóch różnych sytuacjach. Nie mniej już poprawione. :)
      Godziny również zostały poprawione. O formalnościach to przyznam się, że nie wiedziałam, ale teraz wszystko powinno być w porządku.

      Pozdrawiam i również życzę weny!

      Usuń
  2. Szczerze, myślałam że to bardziej będzie coś o walce, magi itp. i wydaje mi się że za mało nawiązujesz do ogólnego tematu do którego zaczęłaś nawiązywać na samym początku. I jak dla mnie to za mało występują nyxiony, myślałam że będzie ich więcej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że zawiodłam :(
      To był taki mały przerywnik, gdyż jestem w trakcie przepisywania części, która miała należeć do powyższego rozdziału. Niestety musiałam go podzielić bo przepisanie tego co stworzyła Agey nie jest łatwym zadaniem... :(
      Jeśli chodzi o nyxiony, niedługo sytuacja się odmieni. Oczywiście jeśli dogadamy się z Agey.

      Usuń
  3. Obiecałam, że kiedyś jak będę miała czas to to przeczytam. Zgadzam się z Aleksandrą w kwestii Nyxionów i magii - w tym rozdziale trochę mało poruszyłaś ten wątek. Najbardziej mi się podobało mi się gdy Ann dostała nauczkę i wpadła do basenu, a potem jak zmieniła postać. Wątek ze skuterami jest fajny. Tylko dlaczego Agey się wszystko upiekło i nie wpadła do basenu? Jak wszyscy to wszyscy.
    Ale zgadzam się również z Layali odnośnie kawału - to mogło się, źle skończyć. Tym bardziej że Rafe został wrzucony do basenu po śnie, kiedy temperatura ciała jest niższ niż normalnie nie wspominając o szybkiej zmianie środowiska co może spowodować wstrzymanie akcji serca - Może i jest z innej planety, ale coś w rodzaju lub podobnego do serca musi mieć. Napisałam ci to tylko tak żebyś wiedziała.

    Co do szablonu.... nie wiem, ale tamten poprzedni jakoś mi się bardziej podobał, a jeśli chodzi o pole tekstowe prosiłabym cię żebyś powiększyła chociaż o 2 czcionką, bo troszeczkę wydaje mi się mała.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania. Wasze komentarze motywują mnie do dalszego pisania ;)

Jeśli zauważysz błędy, napisz mi o nich, a poprawię je ^^

Linki do siebie, informacje o konkursach i nowych rozdziałach proszę umieszczać w zakładce "Księga Gości"

Obserwatorzy